Źródło: YouTube
Netflix właśnie usunął ze swojej platformy ostatnie interaktywne filmy, w tym kultowy „Bandersnatch”. Decyzja ta kończy pewien eksperyment narracyjny, który dla wielu widzów był czymś więcej niż seansem. Skąd taka decyzja?
Netflix rezygnuje z interaktywnych filmów. „Bandersnatch” zniknął i niestety, nie wróci. Nowa strategia giganta to koniec pewnej epoki.
12 maja 2025 roku Netflix usunął z katalogu dwa ostatnie interaktywne tytuły: „Unbreakable Kimmy Schmidt: Kimmy kontra Wielebny” oraz „Czarne lustro: Bandersnatch”. Tym samym zakończył się trwający od 2017 roku eksperyment z nową formą narracji, w której to widz podejmował decyzje wpływające na losy bohaterów.
Interaktywne filmy to był format, w którym co kilka minut na ekranie pojawia się wybór: „Co powinien zrobić bohater?”. Widz podejmuje decyzję, a historia się zmienia. Brzmi jak gra? Bo trochę nią jest. I to właśnie w tym tkwiła siła tego formatu.
Najbardziej znanym tytułem był oczywiście „Bandersnatch” – psychologiczny thriller, który opowiadał o młodym programiście adaptującym interaktywną powieść na grę komputerową. Produkcja miała aż 312 minut materiału, ale jeden seans trwał ok. 90. W zależności od decyzji widza, losy bohaterów mogły się drastycznie różnić.
Czarne Lustro: Bandersnatch
Dla wielu fanów to był dowód na to, że streaming może być czymś więcej niż tylko pasywnym oglądaniem. „Bandersnatch” zdobył 2 nagrody Emmy, zebrał świetne recenzje, a mimo to… został usunięty.
Netflix tłumaczy decyzję problemami technologicznymi. Format wymagał osobnych rozwiązań na każdej platformie – od aplikacji mobilnych, przez telewizory, aż po gogle VR. To było kosztowne i ograniczało rozwój innych funkcji. Zwłaszcza teraz, gdy Netflix coraz mocniej inwestuje w rynek gier mobilnych.
Kilka tygodni przed zniknięciem „Bandersnatcha” z katalogu, Netflix wypuścił nowy sezon „Czarnego lustra”, którego jeden z odcinków nawiązuje bezpośrednio do tej interaktywnej historii. Fani mieli więc powód, by do niej wrócić, ale nie zdążyli.
Byłem fanem tego formatu. Mimo że moim pierwszym podejściem była romantyczna komedia „Wybierz miłość”, to sama forma wciągnęła mnie bardziej niż niejedna fabuła. Możliwość wpływania na losy postaci, cofania decyzji, odkrywania alternatywnych scenariuszy – to wszystko sprawiało, że seans stawał się… zupełnie innym przeżyciem.
Wybierz miłość
W tradycyjnych filmach łatwo się rozproszyć. Telefon, wiadomość, kuchnia. Ale kiedy wiesz, że za chwilę będziesz musiał podjąć decyzję, to zostajesz. Nie przewijasz. Nie odlatujesz. Jesteś w środku.
I może dlatego tak szkoda, że Netflix kończy tę przygodę. Bo choć nie wszystkie interaktywne produkcje były równie udane, to ten format miał potencjał, by zbudować coś naprawdę nowego.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Matowa matryca, 165 Hz i bezkompromisowa jakość obrazu – taki jest Samsung OLED S95F, który…
Prime Video przyspiesza premierę trzeciego sezonu „Władcy Pierścieni: Pierścienie Władzy”. Nowe odcinki jednej z najdroższych…
Netflix kupił prawa do animowanego filmu „In Waves”, który został jednym z najgłośniejszych tytułów tegorocznego…
TCL udostępnia dużą aktualizację dla telewizorów Google TV. Dolby Vision Filmmaker, poprawki DTS:X i nowe…
Sprawdziliśmy ceny najtańszych telewizorów Mini LED na maj 2026, Niezależnie od tego, który wybierzesz –…
Sony może całkowicie zrezygnować z wydawania największych gier single-player na PC. Marvel’s Wolverine i Saros…