Źródło: filmweb.pl
Greta Gerwig bierze się za Narnię. Jej nowy film może być dla Netflixa przełomem… albo bolesną lekcją, że widzowie nadal chcą chodzić do kina.
Greta Gerwig, świeżo po ogromnym sukcesie „Barbie”, dostała w ręce jeden z najbardziej ryzykownych projektów Netflixa. Ma wskrzesić „Opowieści z Narnii” i zrobić to z takim rozmachem, żeby nie tylko przyciągnąć fanów fantasy, ale też… udowodnić, że platforma potrafi robić kino. Takie, które ludzie chcą oglądać na dużym ekranie, a nie tylko na kanapie.
Pierwszy film to „Siostrzeniec czarodzieja” – prequel całego cyklu, który pokazuje, jak powstała Narnia. Netflix zaczyna od nowa, bo poprzednia seria – ta od Disneya – zaliczyła finansowy zjazd. W 2005 roku „Lew, Czarownica i Stara Szafa” zarobił ponad 745 milionów dolarów.
Ale pięć lat później „Podróż Wędrowca do Świtu” już tylko 415 milionów. To właśnie ta liczba wyznacza poprzeczkę. A nowa „Narnia” musi ją przeskoczyć, inaczej wpadka murowana. Budżet wynosi między 150 a 200 milionów dolarów. Żeby się zwrócić, film powinien zarobić co najmniej pół miliarda.
Źródło: filmweb.pl
Obsada robi wrażenie. Carey Mulligan zagra mamę Digory’ego, Emma Mackey – Białą Czarownicę. Krążą też plotki o Danielu Craigu jako wujku Andrew i… Meryl Streep jako żeńska wersja Aslana. Netflix celuje wysoko.
Ale największe napięcie nie dotyczy samego filmu, tylko tego, co się stanie, jeśli okaże się hitem. Netflix od dawna głosi, że „kino to przeszłość”. Wiosną 2025 sam Ted Sarandos, CEO platformy, mówił wprost: „chodzenie do kina to przestarzała idea”. Tyle że „Narnia” to nie typowy film na stream. To fantasy z rozmachem, które aż się prosi o wielki ekran.
Jeśli więc nowa ekranizacja okaże się kinowym sukcesem, Netflix będzie musiał zjeść własne słowa. A może nawet przebudować swój model biznesowy. Bo skoro „Narnia” może zarobić więcej w kinach niż na streamingu, to może nie wszystko, co trafia na platformę, powinno od razu tam lądować?
Z drugiej strony to może być szansa. Netflix mógłby łączyć premiery kinowe z późniejszym debiutem na platformie. A wtedy wszyscy zyskują: widzowie dostają widowisko, a Netflix – dodatkową falę oglądalności po kilku miesiącach.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
HBO Max pokazało nowy spot z nadchodzącymi produkcjami. W materiale pojawiają się wielkie marki, powroty…
Microsoft szykuje wydarzenie, które może być jednym z najważniejszych momentów w roku. Oficjalnie wiemy już,…
"The Boys" przez lata było serialem, który pluł nam w twarz, a jeszcze nam się…
Play obniża cenę światłowodu z telewizją przez rok. Do tego dorzuca HBO Max lub Eleven…
Legendarne głośniki, gwarantujące przestrzenny dźwięk i znakomitą jakość! Logitech Z906 w niższej cenie - zdecydowanie…
Jeden z najlepiej wycenionych telewizorów OLED z 2025 roku doczekał się ULTRA promocji! Hitowy Samsung…