Wydawało się, że po trzecim sezonie Gi-hun znów wróci do gry. Tymczasem Netflix zaskoczył wszystkich i oficjalnie zamknął główną historię. Ale to wcale nie znaczy, że świat „Squid Game” znika z platformy.
Netflix potwierdził, że czwartego sezonu „Squid Game” nie będzie. To nie decyzja biznesowa, a wybór twórcy serialu, Hwanga Dong-hyuka, który uznał, że historia Gi-huna została domknięta i nie potrzebuje kontynuacji. Chciał zakończyć ją mocno, zanim fabuła straci impet.
- Co oglądać w Netflix? Nowe filmy i seriale (czerwiec 2025)
- Dwie mocne zapowiedzi na Netflix! Ten thriller zastąpi „Squid Game”?
Squid Game bez czwartego sezonu! Netflix zmienia zasady gry
To odważny krok, zwłaszcza jak na Netflix, który zwykle lubi przedłużać swoje najpopularniejsze hity. Tym razem jednak postawiono na jakość i spójność, nie na liczby.
W sieci reakcje są mieszane. Dla jednych to idealne zakończenie. Dla innych – zawód i niedosyt. Na Reddicie i Twitterze można znaleźć zarówno głosy uznania za szacunek wobec historii, jak i narzekania, że „Gi-hun zasługiwał na więcej”. W trendach pojawiły się nawet przeciwstawne hashtagi: #NoSquidGameSeason4 i #SquidGameForever.
Squid Game
Zamiast tradycyjnego sezonu Netflix stawia na rozwój uniwersum. W planach jest prequel o Front Manie, jednej z najbardziej tajemniczych postaci serialu. Powstaje też nowa historia osadzona między sezonami pierwszym i trzecim.
Na tym nie koniec. Pojawiły się pogłoski, że nad amerykańską wersją „Squid Game” może pracować sam David Fincher.
Swoje miejsce znalazła też produkcja typu reality. „Squid Game: The Challenge” – czyli rozrywkowa wersja opartego na przetrwaniu formatu – wróci z nowymi uczestnikami i globalnym motywem. Pierwszy sezon odniósł spory sukces, więc Netflix ma powód, by rozwijać ten wątek szybciej niż klasyczną fabułę.
Dzięki temu marka „Squid Game” wciąż jest obecna, mimo że główna opowieść się zakończyła.
Cała strategia wygląda na przemyślaną. Zamiast wypalać markę kolejnymi sezonami, Netflix rozszerza świat „Squid Game” przez spin-offy i formaty rozrywkowe. Dla widzów to może być odświeżające – dostaną coś nowego, ale nadal osadzonego w znajomym klimacie.
Na ten moment wiadomo, że Gi-hun już nie wróci, ale świat, w którym żył, będzie żył dalej. Czekają nas:
- Prequel o Front Manie
- Międzynarodowe wersje i adaptacje
- Kolejne odsłony „The Challenge”
Pytanie tylko, czy te nowe pomysły dorównają intensywnością oryginałowi? Czas pokaże – ale wygląda na to, że gra się jeszcze nie skończyła.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






