Norwegia znów ma kłopoty, a Netflix znów wie, jak zrobić z tego show. „Troll 2” zapowiada się na grudniowe widowisko z rozmachem, ale… czy w ogóle patrząc na oceny widzów ktoś o to prosił?
Netflix oficjalnie zapowiedział kontynuację swojego norweskiego hitu z 2022 roku. Film Troll może nie był objawieniem, ale zebrał ponad 100 milionów wyświetleń, stając się najchętniej oglądaną nieanglojęzyczną produkcją platformy. I to wystarczyło. Nieważne, że na Filmwebie ma tylko 5,6/10 (16 tysięcy ocen), a na IMDb 5,8/10 (52 tysiące).
- NASA na Netflixie? Transmisje z orbity i spacery w kosmosie
- Nowa produkcja Netflixa ma szansę na Oscara! Krytycy są zachwyceni
Wraca „Troll”, ale większy i bardziej rozwścieczony
Za sterami ponownie stoi Roar Uthaug, reżyser znany z Tomb Raidera i Fali. Tym razem idzie na całość. Jak sam zapowiada:
„Rozszerzamy historię, pogłębiamy ją i tworzymy spektakl na skalę trolla, jakiego jeszcze nie widzieliście”.
Do gry wracają też starzy znajomi:
- Nora Tidemann (Ine Marie Wilmann), czyli ulubiona paleontolożka widzów,
- Andreas Isaksen (Kim Falck),
- Kristoffer Holm (Mads Sjøgård Pettersen), teraz już major, więc teoretycznie wie, co robi.
Do ekipy dołącza też Marion, grana przez Sarę Khorami. Co ciekawe, to nie ten sam troll co wcześniej. To zupełnie nowe monstrum i nowe zagrożenie. Czy lepiej przemyślane? Tego nie zdradzają. Ale jedno wiemy: wojsko też nie śpi. Mają UV, ciężkie maszyny i więcej sprzętu niż w pierwszej części.
Troll nie zdobył serc krytyków. Ale to nie ma znaczenia, bo Netflix patrzy na liczby, a te były kosmiczne. 100 milionów wyświetleń to liczba, która zamyka każdą dyskusję o jakości.
Producenci mówią, że będzie „lepszy, większy, zabawniejszy, bardziej przygodowy”. I może rzeczywiście tak będzie. Sama Wilmann, odtwórczyni głównej roli, przyznała, że wróciła z „wielkim szacunkiem i ekscytacją”.
Troll 2 pojawi się na Netflixie na całym świecie 1 grudnia 2025 roku.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








