fot. Netflix
Netflix przez lata nie miał sobie równych. Ale wszystko wskazuje na to, że YouTube właśnie wyrasta na jego największego rywala, i to nie w teorii, tylko na konkretnych liczbach.
Przez długi czas Netflix nie miał tak naprawdę realnej konkurencji. Jego współzałożyciel Reed Hastings żartował, że jedynym zagrożeniem dla platformy są… drzemki i życie towarzyskie. Ale to już przeszłość. Nowym przeciwnikiem numer jeden stał się YouTube. I trudno się temu dziwić, bo dane nie pozostawiają złudzeń.
Według najnowszych statystyk Nielsena, w maju YouTube i Netflix razem odpowiadały za aż 20% całkowitego czasu oglądania telewizji w USA. YouTube zgarnął 12,5%, a Netflix 7,5%. Dla porównania wszystkie serwisy Disneya (Disney+, Hulu i ESPN+) miały razem tylko 5%. Jeszcze dwa lata temu przewaga YouTube’a nad Netflixem była symboliczna. Dziś to aż pięć punktów procentowych różnicy.
Widać wyraźnie, że czasy, gdy liczyła się głównie liczba subskrybentów, się kończą. Teraz najważniejsze jest to, ile czasu widzowie spędzają z daną platformą. I w tej rozgrywce YouTube oraz Netflix zostawiają resztę w tyle.
Netflix przestał lekceważyć swojego internetowego konkurenta. Dziś obie firmy publicznie komentują swoje działania, a nawet zaczynają sobie deptać po piętach. Netflix coraz chętniej sięga po twórców znanych z YouTube’a. Do jego oferty dołączyły już m.in. dziecięca seria „Ms. Rachel”, teleturniej „Pop the Balloon” i kontent popularnej grupy Sidemen. Trwają też rozmowy z innymi twórcami, jak Mark Rober, Dude Perfect, Danny Go czy Gracie’s Corner.
Źródło: indiatvnews.com
A jak wygląda sytuacja finansowa? W 2024 roku Netflix zarobił 39 miliardów dolarów i miał ponad 300 milionów subskrybentów. To wciąż numer jeden pod względem liczby użytkowników, ale niekoniecznie pod względem pieniędzy. YouTube zgarnął aż 54 miliardy dolarów i według analityków jeszcze w tym roku przeskoczy Disneya, stając się „nowym królem mediów”.
Zysk operacyjny? Szacunkowo niecałe 8 miliardów dolarów — mniej niż Netflix, ale wciąż imponująco. Równie ciekawie wygląda kwestia codziennej oglądalności. Średnio YouTube ma 7 milionów aktywnych widzów na telewizorach o dowolnej porze dnia, a Netflix 4,7 mln. W godzinach wieczornych (czyli prime-time) te liczby się wyrównują: 11,1 mln dla YouTube’a, 10,7 mln dla Netflixa.
Trzeba jednak pamiętać, że dane Nielsena dotyczą tylko oglądania na telewizorach. Tymczasem około 30% widzów Netflixa korzysta z innych urządzeń, takich jak telefony czy laptopy. W przypadku YouTube’a ten udział jest jeszcze większy. Jest jeszcze jedna różnica, która może zadecydować o przyszłości obu platform. Netflix to system zamknięty.
Działa jak katalog z wyselekcjonowaną ofertą, nad którą kontrolę ma redakcja. YouTube to świat otwarty, tworzony przez użytkowników i napędzany niekończącym się feedem. Obie platformy korzystają z algorytmów, ale YouTube ma znacznie więcej danych, które pozwalają mu lepiej przewidywać, co chcemy obejrzeć.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Cyberleek grozi udostępnieniem grywalnej wersji GTA 6 jeszcze przed premierą. Deklaruje, że pliki pozwolą przejść…
Kiedy ogłoszono czwarty sezon "Teda Lasso", głęboko westchnąłem. Gdy dowiedziałem się, że Ted ma zaczynać…
Niepokojące doniesienia dotyczą jednej z gier Bethesdy, która miała trafić na Nintendo Switch 2. Wypowiedź…
Nadchodzący tydzień na Xbox przyniesie gry ze znanych serii, rodzinne przygody i produkcje dostępne w…
Twierdza 4 dostała nowe demo na Steam. Można sprawdzić fragment zamkowego życia, a to dopiero…
Steam Deck dostał aktualizację testową, która zdejmie z graczy jeden z obowiązków przy uruchamianiu gier.…