Kultowa animacja Disneya wraca w nowej odsłonie. „Lilo & Stitch” w wersji aktorskiej już zdobył miliard w box office, a teraz wchodzi na Disney+. Premiera w streamingu odbędzie się 3 września 2025 roku.
Jedna z najbardziej kultowych animacji Disneya doczekała się aktorskiej wersji i wszystko wskazuje na to, że studio znowu strzeliło w dziesiątkę. „Lilo & Stitch” w reżyserii Deana Fleischera-Campa zarobił już ponad miliard dolarów w kinach, a teraz czas na kolejne otwarcie, bo film trafi na Disney+ 3 września. Idealny moment, tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, kiedy rodziny szukają czegoś na wspólny seans.
- Twórca Gry o Tron zachwycony. Ten serial Star Wars skradł mu serce
- Zbrodnia, której nie popełniła! Disney+ pokaże jej dramat
Lilo i Stitch na Disney+! Oficjalna data
„Lilo & Stitch” (2025) to historia o samotnej dziewczynce z Hawajów, która poznaje kosmicznego uciekiniera. Razem próbują posklejać jej skomplikowane życie rodzinne. W rolach głównych wystąpiły Maia Kealoha (Lilo) i Sydney Agudong (Nani).
Dla fanów oryginału największą gratką jest powrót Chrisa Sandersa – twórcy animacji z 2002 roku i oryginalnego głosu Sticha. To właśnie on ponownie użyczył głosu swojej kultowej postaci, co zostało świetnie przyjęte. Nie bez powodu widzowie ocenili Sticha najwyżej – 8,6/10.
Pierwotnie film miał zadebiutować wyłącznie na Disney+. Reakcje po pokazach testowych były jednak tak dobre, że Disney zmienił plany i zdecydował się na szeroką premierę kinową. Ryzyko się opłaciło.
Premiera w maju przyniosła ponad 1 miliard dolarów, z czego prawie połowa wpłynęła z amerykańskiego box office. Budżet produkcji wyniósł 100 milionów dolarów, co dziś w Hollywood uchodzi za bardzo rozsądne pieniądze, biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia.
Nie obyło się bez dyskusji. Niektórzy widzowie zarzucili, że Lilo jest przedstawiona jako „bezczelna i zarozumiała”, ale przeważają pozytywne głosy. Filmweb ocenił produkcję na 7,3/10, a recenzenci wystawili solidne 7,0. Wielu podkreśla, że film jest wzruszający i prosty w przekazie, dokładnie taki, jakiego oczekiwali fani.
Wisienką na torcie jest scena po napisach, w której Stitch, przebrany za Elvisa Presleya, śpiewa „Burning Love”. Potem bohaterowie odnajdują chwilę spokoju, przytulając się razem w domu.
Źródło: Facebook, profil Dinsey+
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







