Animacja „K-popowe łowczynie demonów” bije rekordy platformy Netflix! Z wynikiem 236 milionów wyświetleń stała się najchętniej oglądanym filmem w historii platformy, a popularność wcale nie maleje. Ten fenomen trzeba obejrzeć.
Stało się – animowana superprodukcja „K-popowe łowczynie demonów” oficjalnie zajęła pierwsze miejsce w rankingu najchętniej oglądanych filmów Netflixa. W czym tkwi sekret tego projektu?
- Co oglądać w Netflix? Oto najlepsze nowe filmy i seriale w sierpniu
- Najbardziej oryginalne „Gwiezdne Wojny” wracają! Wiemy kiedy na Disney+
„K-popowe łowczynie demonów” biją rekordy popularności na Netflix
Tytuł wyprodukowany przez Sony Pictures Animation zgromadził od premiery na platformie 20 czerwca aż 236 milionów wyświetleń, przebijając dotychczasowego lidera. Był nim film akcji „Czerwona nota” z Dwaynem Johnsonem, Ryanem Reynoldsem i Gal Gadot (230,9 mln wyświetleń w tym samym 91-dniowym oknie czasowym ).
K-Popowe łowczynie demonów/ fot. Netflix
Film opowiada historię dziewczęcego zespołu K-pop, który obok kariery muzycznej zajmuje się także jeszcze bardziej niecodziennym zajęciem, czyli polowaniem na mityczne potwory. Ta jedyna w swoim rodzaju mieszanka muzyki i akcji podbiła serca widzów na całym świecie.
Ostatni tydzień (18–24 sierpnia) przyniósł produkcji kolejne 25,4 milionów odsłon, a co ciekawe – film praktycznie nie notuje spadków popularności. Przez trzy kolejne tygodnie utrzymywał stabilny wynik w okolicach 26 milionów wyświetleń, co jest niezwykłą rzadkością w przypadku premier streamingowych.
K-Popowe łowczynie demonów/ fot. Netflix
Ogromnym sukcesem okazała się także ścieżka dźwiękowa – piosenki przygotowane przez uznanych twórców, w tym Ejae, Jennę Andrews czy Danny’ego Chunga, trafiły na szczyty list przebojów. Choć film ma jeszcze 24 dni w ramach swojego 91-dniowego okna premierowego, już dziś można mówić o fenomenie.
Imponujące wyniki sprawiły, że wewnątrz Netfliksa trwają już rozmowy o możliwej kontynuacji filmu. Na razie to jedynie wstępne plany, ale wszystko wskazuje na to, że hitowa produkcja może doczekać się sequela. Trudno mi wyobrazić sobie, że Netflix zrezygnowałby z takiej okazji.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






