Kino lat 90. ma się dobrze i znów wraca na ekrany polskich widzów. „Negocjator” – thriller z Samuelem L. Jacksonem i Kevinem Spacey’em – to film, który mimo upływu 25 lat wciąż potrafi trzymać w napięciu i wciągać mocniej niż wiele współczesnych produkcji.
„Negocjator” to klasyk z 1998 roku, który zarobił 71,6 mln dolarów przy budżecie 50 mln. Na papierze wygląda to solidnie, ale to nie liczby sprawiły, że widzowie do dziś wspominają ten film. Klucz tkwi w starciu dwóch aktorów, którzy wtedy byli u szczytu kariery – Samuel L. Jackson i Kevin Spacey.
Jeden gra policjanta oskarżonego o zabójstwo partnera i kradzież milionów z funduszu emerytalnego. Drugi to zimny negocjator, którego zadaniem jest powstrzymać desperata. Efekt? Thriller, który bardziej przypomina partię szachów niż klasyczną strzelaninę.
- HBO Max: Kultowy horror powraca w postaci serialu!
- Stephen King zdradza swoje wybory. TOP 10 jego ulubionych filmów – nr 4 zaskakuje!
Negocjator wraca na salony
Jackson w roli Danny’ego Romana pokazuje emocje, desperację i siłę, a Spacey jako Chris Sabian gra na chłodno, z dystansem i analitycznym podejściem. Dwóch negocjatorów, dwie szkoły gry i tylko jedna prawda, kto naprawdę stoi za spiskiem w chicagowskiej policji?
Film utrzymuje na Filmwebie ocenę 7,5/10, a krytycy dają mu 7,1. Komentarze polskich widzów są jednoznaczne: świetne dialogi, napięcie od pierwszych minut i scenariusz, który wciąga mimo znajomej konwencji kina akcji lat 90. Oczywiście są też głosy krytyczne, część widzów wskazuje na schematy gatunkowe i kilka absurdów fabularnych, ale ogólna ocena jest jasna, to solidny thriller, który się nie starzeje.
Ciekawostką jest to, że scenariusz pierwotnie powstał z myślą o Kevinie Spacey i Sylvestrze Stallone. Stallone odrzucił propozycję, a rola trafiła do Samuela L. Jacksona. Patrząc na efekt końcowy, trudno dziś wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli.
„Negocjator” kręcono w Chicago, Los Angeles i Wielkiej Brytanii, a do dziś fani tropią w nim filmowe błędy, od niespójnych scen z zegarem po brak deszczu w kolejnych ujęciach. To jednak szczegóły, które tylko dodają mu klimatu kina sprzed ery perfekcyjnych blockbusterów.
Klasyki lat 90. przeżywają drugą młodość na platformach streamingowych. Polacy coraz częściej sięgają po kino, które nie potrzebuje efektów CGI, żeby przyciągnąć uwagę. A „Negocjator” to właśnie taki film. Jeśli więc szukasz czegoś, co wciągnie cię bardziej niż kolejny średni serial na Netflixie, to tutaj znajdziesz odpowiedź.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







