Szef stacji Casey Bloys rozwiewa wątpliwości wokół możliwej sprzedaży Warner Bros. Discovery i jednocześnie zdradza, na jakim etapie jest najbardziej wyczekiwany serial HBO Max. Fani „Harry’ego Pottera” dostają konkrety.
Casey Bloys, szef HBO i Max, pojawił się na prezentacji ramówki w Nowym Jorku w wyjątkowym dniu, dokładnie wtedy, gdy Warner Bros. Discovery zbierało oferty kupna swoich aktywów. Brzmi jak przepis na panikę, ale Bloys zgasza temat jednym zdaniem.
Jak podkreśla, nie martwi się ani o swoją posadę, ani o przyszłość marki. Dlaczego? Bo na tym etapie cała sytuacja jest jedynie spekulacją, a ewentualny proces sprzedaży potrwa rok lub nawet półtora. Nie oznacza to żadnych opóźnień i żadnych zmian w produkcjach. Bloys mówi wprost, że zastanawianie się „co będzie, jeśli…” to strata energii. Zespół ma robić to, co zawsze i chce tworzyć najbardziej angażujące produkcje, niezależnie od gatunku.
- Gwiazdy „Harry’ego Pottera” nie są chętne do obejrzenia wersji HBO Max
- Magiczna metamorfoza Ulicy Pokątnej. Harry Potter od HBO Max
Harry Potter na Max: produkcja idzie pełną parą
Najlepsza część dotyczy oczywiście harmonogramu serialu „Harry Potter”. Choć podczas prezentacji wciąż nie pokazano żadnego materiału wideo, Bloys w końcu zdradził coś, co może zaskoczyć nawet największych sceptyków.
Aktualny stan prac wygląda tak:
- Sezon 1 jest nadal kręcony w Wielkiej Brytanii,
- Scenarzyści równolegle piszą już sezon 2,
- HBO chce uniknąć wieloletnich przerw, które zabijają tempo oglądania,
- priorytetem jest wiek młodych aktorów, nikt nie chce sytuacji rodem z „Gry o tron”, gdzie bohaterowie dorastali szybciej niż fabuła.
Plan HBO jest konkretny, firma chce zrobić krótką przerwę między sezonami, ale utrzymać ciągłość produkcji. Ale szef HBO Max wyraźnie podkreśla, że nie będzie gigantycznych luk między sezonami.
Źródło: Instagram
Max Originals zmieniają zasady gry. Tańsze, ale większe hity
I tu przechodzimy do drugiego potężnego tematu. Bloys po raz pierwszy jasno definiuje, czym mają być „Max Originals”, bo jak sam przyznaje, jeszcze niedawno było to „trochę nebulous”, czyli nie do końca zrozumiałe nawet dla samego HBO.
Nowa strategia Max wygląda tak:
- tańsze, ale nadal wysokiej jakości produkcje,
- więcej odcinków,
- nowe sezony co roku,
- 52 tygodnie premier rocznie,
- kierowanie treści do widzów blisko HBO, ale niekoniecznie fanów ambitnych dramatów.
Wzorem dla całej strategii jest hit „The Pitt”, który:
- utrzymał widzów przez 15 tygodni z rzędu,
- zdobył 5 nagród Emmy,
- błyskawicznie wrócił z 2. sezonem.
Na bazie tego sukcesu ruszają kolejne projekty: „American Blue” (dramat policyjny) oraz „How to Survive Without Me” (dramat rodzinny). Max chce być platformą, która ciągle coś wypuszcza.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







Dodaj komentarz