Netflix robi przejęcie dekady. Spider-Man, Men in Black i Ghostbusters trafiają pod jeden dach. Gigantyczne pieniądze i ogromne hity na stole.
To ruch, który może wywrócić układ sił w streamingu. Netflix właśnie podpisał gigantyczną, globalną umowę z Sony Pictures. Efekt? Jedne z największych marek popkultury świata zmierzają na jedną platformę.
Spider-Man, Men in Black, Ghostbusters, Jumanji, Venom, Bad Boys, Karate Kid, Hotel Transylvania – to dopiero początek listy. Każdy kinoManiaK może zacierać ręce z radości, ponieważ teraz ulubione produkcje obejrzy w jednym miejscu.
- Co oglądać w Netflix? Oto najlepsze nowe filmy i seriale
- Oto najlepsze soundbary w Polsce w 2026 roku. TOP-10
7 miliardów dolarów i koniec chaosu
Według branżowych źródeł to największa taka umowa w historii, warta ponad 7 miliardów dolarów. Netflix miał pokonać Amazona w walce o prawa do filmów Sony.
Przez lata filmy studia były porozrzucane po różnych serwisach. Teraz Netflix zgarnia globalne prawa do dystrybucji po premierach kinowych i etapie VOD. Nowy porządek będzie wprowadzany stopniowo aż do 2029 roku, a umowa ma obowiązywać do 2032.
Spider-Man: Poprzez multiwersum
Nie tylko stare hity. Nadchodzą wielkie premiery
Netflix potwierdził, że w ramach umowy trafią do niego też jedne z najbardziej wyczekiwanych filmów najbliższych lat, w tym:
- Spider-Man: Beyond the Spider-Verse,
- kinowa The Legend of Zelda,
- oraz animacja Buds.
Sony zachowa Sony Pictures Core i sprzedaż VOD, ale to Netflix stanie się główną sceną dla tych tytułów.
Streaming wchodzi w erę „superplatform”
Wojna platform wchodzi w nową fazę. Zamiast dziesiątek rozdrobnionych bibliotek – kilku gigantów, którzy zgarniają wszystko. A dla widzów? Mniej szukania, więcej hitów w jednym miejscu.
W praktyce ta umowa może być momentem przełomowym, który na nowo ustawi przyzwyczajenia widzów na całym świecie. Jeśli Netflix faktycznie stanie się głównym domem dla filmów Sony, to dla wielu osób jedna subskrypcja zacznie wystarczać tam, gdzie wcześniej trzeba było żonglować kilkoma aplikacjami.
Jedno jest pewne: stawka w wojnie streamingowej właśnie poszła ostro w górę. A ruch Netflixa pokazuje, że walka o uwagę widza wchodzi w etap, w którym liczą się już nie pojedyncze hity, ale całe imperia filmowych marek. Jeśli chcesz, mogę jeszcze podkręcić finał pod jeszcze mocniejszą puentę.
Niestety, takie przejęcia, podobnie jak w przypadku Game Passa, kończą się podwyżkami cen za miesięczny dostęp. O ile całość może wyglądać optymistycznie, tak wcale nie zdziwię się, jeśli Netflix zdecyduje się na kolejne podwyżki.
Źródło: Deadline
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







Dodaj komentarz