fot. HBO Max
Nowy zwiastun serialu Harry Potter obejrzałem jak trzynastolatek. Po latach omijania HBO Max w końcu mam powód, żeby zapłacić za własną subskrypcję.
Środowy wieczór, telefon oparty o kubek z herbatą, słuchawki w uszach. W powiadomienie z YouTube’a kliknąłem raczej z zawodowego obowiązku niż z ciekawości, bo zwiastuny wielkich produkcji oglądam od lat z odruchowym dystansem. Niecałe dwie i pół minuty później siedziałem z głupim uśmiechem i sprawdzałem w kalendarzu, w jaki dzień tygodnia wypada 25 grudnia.
Nie jestem tu neutralnym widzem. Wszystkie siedem tomów Harry’ego Pottera przeczytałem od deski do deski kilka razy, a grzbiet pierwszego tomu w przekładzie Andrzeja Polkowskiego pękł mi mniej więcej przy trzecim podejściu. Dawno nie czułem tego, co poczułem w środę – jakbym znowu miał trzynaście lat i czytał o Ekspresie do Hogwartu po raz pierwszy, nie wiedząc jeszcze, kto siedzi w przedziale obok.
Stąd teza, którą stawiam wprost. Po latach, w których HBO Max było dla mnie serwisem do podglądania na cudzym koncie przy okazji, ten zwiastun dał mi powód, żeby wykupić w końcu własną subskrypcję.
Materiał, który HBO Max pokazało 2 września, zaczyna się tam, gdzie pierwszy teaser z marca się kończył – w szkole. Jest przydział do domów i Harry z Tiarą Przydziału na głowie, Wielka Sala, lekcja zielarstwa, lekcja eliksirów, dormitorium Gryffindoru, przygotowania do pierwszego meczu quidditcha, troll w łazience i Zwierciadło Ain Eingarp. Jest też Dumbledore Johna Lithgowa, który pstryka palcami, a na stołach pojawia się jedzenie. To drobiazg, ale dokładnie taki drobiazg, jakich często brakowało mi w filmowych adaptacjach.
Film Chrisa Columbusa z 2001 roku musiał zmieścić pierwszy tom w około dwóch i pół godzinie. Wypadły z niego tygodnie zwykłej szkoły, nudne lekcje, odrabianie prac domowych, plotki w pokoju wspólnym, drobne upokorzenia na eliksirach. Serial ma osiem odcinków na tę samą książkę i zwiastun sugeruje, że ten czas pójdzie właśnie na codzienność, a nie wyłącznie na fabułę. Na ile to prawda, sprawdzę w grudniu, ale kierunek jest taki, jakiego chciałem od dwudziestu lat.
Dominic McLaughlin jako Harry, Arabella Stanton jako Hermiona i Alastair Stout jako Ron dostali w zwiastunie sporo miejsca i najwięcej z niego wynoszę na ich temat. To dzieci, nie nastolatkowie udający dzieci. W przedziale Ekspresu do Hogwartu wyglądają, jakby naprawdę bali się tego, co za oknem, a nie jakby czekali na klaps.
Najbardziej zapadł mi w pamięć wątek Harry’ego, który w szkole nie nadąża. Sława poprzedza go na korytarzach, a on jest po prostu chłopcem z komórki pod schodami, który nie potrafi jeszcze niczego. W książce to jeden z powodów, dla których się go lubi. Filmy zgubiły to gdzieś w okolicach Więźnia Azkabanu, gdy Daniel Radcliffe zaczął wyglądać na ekranie jak licealista.
Nie będę ukrywał, że kiedy w kwietniu 2025 roku HBO ogłosiło, że Severusa Snape’a zagra Paapa Essiedu, należałem do grona niezadowolonych fanów filmowej adaptacji. Powód był prosty i pewnie nieuczciwy wobec aktora – Snape był dla mnie Alanem Rickmanem. Jego pauzy, jego ciągnięte głoski, sposób, w jaki wchodził do sali z rozwianą szatą, zlały mi się z postacią z książki tak mocno, że każdy ewentualny następca był od razu na przegranej pozycji. Zaznaczam wyraźnie – to, co Essiedu spotkało w sieci, z groźbami śmierci opisanymi przez niego w rozmowie z The Times włącznie, nie ma nic wspólnego z tym sprzeciwem i budzi we mnie wyłącznie obrzydzenie.
Zwiastun pokazał pierwsze dłuższe sceny z lekcji eliksirów i muszę przyznać, że patrzę na tę obsadę łagodniej. Essiedu nie próbuje naśladować Rickmana, a jego Snape jest młodszy i przez to bliższy postaci z książek, która ma trzydzieści jeden lat, a nie pięćdziesiąt kilka. Widać w tym uszczypliwość, którą pamiętam z lektury, bez teatralnego ciężaru, który filmowy Snape wnosił do każdej sceny.
Nie zmienia to mojej drugiej opinii i nie zamierzam jej łagodzić. Rickman postawił poprzeczkę tak wysoko, że żaden aktor, niezależnie od talentu i koloru skóry, nie ma szans jej dosięgnąć w pierwszym sezonie. Ta rola rośnie z każdym tomem i Essiedu dostanie na nią siedem lat. Na razie dostał ode mnie coś, czego w kwietniu nie miał – zwykłą ciekawość zamiast uprzedzenia i przede wszystkim kredyt zaufania.
Jest jeszcze powód zupełnie przyziemny. Pierwszy odcinek ma się pojawić w HBO Max 25 grudnia, a kolejne, według doniesień amerykańskich mediów, mają wychodzić co tydzień. HBO nie podało dotąd pełnego harmonogramu, więc traktuję to z rezerwą, ale sam pomysł zimowego serialu do oglądania w rodzinnym tempie pasuje do tej książki lepiej niż wrzucenie wszystkiego naraz. Kamień Filozoficzny to opowieść, która lubi czekanie.
Co oglądać w HBO Max? Najciekawsze nowe filmy i seriale
Do tego polska wersja językowa. Zwiastun na kanale HBO Max Polska ma dubbing i choć sam obejrzę serial z oryginalną ścieżką, nie mam wątpliwości, kto na tym skorzysta najbardziej. Dzieci i młodsza widownia, którzy dopiero zaczęli albo dopiero zaczną swoją przygodę z uniwersum Harry’ego Pottera, dostaną Hogwart w języku, dzięki któremu wsiąkną w ten magiczny świat bez konieczności czytania napisów. Ja pierwszy tom poznałem po polsku, w wieku, w którym każde zdanie w obcym języku byłoby ścianą. Jeśli ten serial ma zrobić dla kolejnego pokolenia to, co książki zrobiły dla mojego, dubbing nie jest dodatkiem, tylko warunkiem.
Teraz uczciwie. Zwiastun montują ludzie od marketingu, a nie ludzie od scenariusza, i wybierają z ośmiu godzin materiału te dwie i pół minuty, które najlepiej wyglądają w słuchawkach o dwudziestej drugiej. Widziałem już zwiastuny znacznie lepsze od seriali, które reklamowały. Nie widziałem ani jednego odcinka i nikt spoza produkcji nie widział.
Osiem odcinków, które w tym tekście traktuję jako zaletę, część fanów uznała za rozczarowanie, bo liczyła na dziesięć. Możliwe, że mają rację i pierwszy tom znów zostanie przycięty, tylko w innych miejscach niż w filmie. Nie wiem też, czy Essiedu udźwignie scenę, na którą wszyscy czekamy kilka sezonów dalej. Zwiastun tego nie pokazał, bo jest na jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Kiedy skończyłem jedenaście lat, przez kilka dni sprawdzałem skrzynkę na listy częściej, niż wypadało, i nie mówiłem o tym nikomu. Sowa nie przyleciała. Przyszła dwadzieścia kilka lat później, w środę wieczorem, jako powiadomienie z YouTube’a, między mailem od księgowej a przypomnieniem o przeglądzie samochodu.
Wiem, że to nie ten sam list. Wiem, że w grudniu mogę się rozczarować, a Rickman i tak zostanie moim Snape’em. Ale herbata wystygła, słuchawki jeszcze leżały na stole, a ja otworzyłem stronę HBO Max i pierwszy raz od dawna nie wpisywałem w niej cudzego loginu, tylko szukałem informacji o subskrypcji. Przyda się w grudniu.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Niepokojące doniesienia dotyczą jednej z gier Bethesdy, która miała trafić na Nintendo Switch 2. Wypowiedź…
Nadchodzący tydzień na Xbox przyniesie gry ze znanych serii, rodzinne przygody i produkcje dostępne w…
Twierdza 4 dostała nowe demo na Steam. Można sprawdzić fragment zamkowego życia, a to dopiero…
Steam Deck dostał aktualizację testową, która zdejmie z graczy jeden z obowiązków przy uruchamianiu gier.…
Czy GTA 6 trafi na Nintendo Switch 2? Przedstawicielka Nintendo po raz pierwszy odniosła się…
Sony szykuje nietypową zmianę w menu głównym PS5. Tym razem nie chodzi o gry, a…
Komentarze
Chyba trzeba udać się na jakieś leczonko 🤦🏼♂️
Fajny artykuł, mam podobne odczucia co do Snape'a. I sama, choć nie wydawało mi się to wielce prawdopodobne, ogarnę to HBO Max