W końcu odsłonięto jedną z kart, na którą fani „God of War” czekali najbardziej. Zdradzono kto zagra Kratosa w serialu God of War. Wybór jest naprawdę ciekawy, a aktor powinien sprawdzić się naprawdę dobrze bo ma spore doświadczenie.
Prime Video oficjalnie ogłosiło, że Kratosa w aktorskim serialu „God of War” zagra Ryan Hurst, czyli facet, którego część widzów natychmiast skojarzy z „Sons of Anarchy”, a część z samym uniwersum „God of War”. Dlaczego? Bo Hurst wcześniej zagrał Thora w grze „God of War: Ragnarok”.
I to jest ten moment, w którym internet zwykle odpala klasyczny zestaw: „to nie pasuje”, „zniszczą mi dzieciństwo”, „kolejna adaptacja do kosza”. Tyle że tutaj reakcja fanów jest wyraźnie pozytywna, bo dla wielu osób ten casting ma sens na kilku poziomach naraz: Hurst jest „duży ekranowo”, ma ciężar w graniu postaci brutalnych i mrocznych, a do tego już zna klimat marki, bo Thor w „Ragnaröku” był ciekawą rolą.
To nie jest casting „ładnej twarzy”, tylko wybór aktora, który ma konkretne role na koncie i potrafi zagrać postać, która ma budzić respekt nawet wtedy, kiedy nic nie mówi. A Kratos przez długie fragmenty właśnie taki jest: milczy, mierzy wzrokiem i dopiero potem dzieje się tragedia.
Takiego zwrotu akcji mało kto się spodziewał
Jeśli ktoś oglądał „The Walking Dead”, to tu robi się jeszcze ciekawiej, bo Hurst grał tam Betę – postać, która w praktyce działała jak żywy koszmar, a obecność na ekranie sama z siebie podbijała napięcie.
I właśnie ten typ energii jest ważny przy Kratosie, bo w dobrym „God of War” nie chodzi tylko o to, że bohater jest silny, tylko że niesie w sobie historię, gniew i konsekwencje, a adaptacja live-action musi to pokazać bez taniego przerysowania. To nie jest wzięcie losowego nazwiska „dla zasięgów”, tylko gościa, który potrafił już grać postacie ciężkie gatunkowo.
Warto też podkreślić, że na ten moment serial jest w fazie pre-produkcji, a to oznacza, że do premiery jeszcze daleko, a jednocześnie będziemy dostawać kolejne informacje małymi porcjami, zwłaszcza że casting nadal trwa. A przecież gdy masz już twarz Kratosa, zaczynasz automatycznie pytać o resztę: kto zagra Atreusa, jak podejdą do mitologii, czy będą stawiać na brutalność, czy na „bezpieczną telewizję”?
A Prime Video może czuć presję większą niż zwykle, bo „God of War” jest w trendzie, w którym adaptacje gier potrafią być ogromnym sukcesem, jeśli są zrobione porządnie, i jako przykłady posłużą takie tytuły jak „The Last of Us”, „Fallout” i „Arcane”. Publiczność już wie, że „da się”, więc nie kupi byle czego, a jednocześnie apetyt na dobre adaptacje jest duży, bo gry w końcu przestały być traktowane jak nisza dla garstki zapaleńców.
Jeśli Prime Video zagra to dobrze, to ma szansę dostać serial, który obejrzą zarówno fani Kratosa, jak i ludzie, którzy po prostu lubią mocne, widowiskowe historie.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz