fot. Return to Silent HIll
Powrót, na który nikt nie czekał? „Return to Silent Hill” zalicza bardzo bolesny start w kinach. Niestety, legendarna marka nie ma obecnie najlepszego czasu na dużym ekranie.
To miała być wielka filmowa reanimacja kultowej marki. Zamiast tego dostaliśmy jeden z tych debiutów, które branża zapamiętuje raczej jako ostrzeżenie niż sukces. „Return to Silent Hill” właśnie trafił do kin – i wygląda na to, że widzowie… kompletnie się nim nie przejęli.
Już kilka dni temu było jasne, że z filmem jest źle. Recenzje spływały jedna gorsza od drugiej, a krytycy zgodnie sugerowali, że to produkcja, na którą szkoda zarówno czasu, jak i pieniędzy. Teraz dostaliśmy potwierdzenie w najbrutalniejszej możliwej formie: w liczbach z kinowych kas.
Podczas pierwszego weekendu w USA „Return to Silent Hill” zarobił zaledwie 3,2 mln dolarów. To rezultat, który przy rozpoznawalnej marce brzmi wręcz jak finansowy koszmar.
Dla porównania:
Różnica jest gigantyczna i bardzo wymowna. Nowa odsłona nie tylko nie przyciągnęła nowej publiczności, ale wygląda też na to, że nawet fani serii podeszli do niej z dużą rezerwą. Wiele osób najwyraźniej uznało, że skoro opinie są tak złe, to po prostu… nie ma po co iść do kina.
Produkcja kosztowała około 23 mln dolarów, więc nie mówimy tu o hollywoodzkim blockbusterze za setki milionów. Teoretycznie to kwota, którą da się jeszcze „odrobić”. Problem w tym, że przy tak słabym starcie i fatalnym marketingu szeptanym trudno uwierzyć w nagły zwrot akcji w kolejnych tygodniach.
Filmy, które zaczynają w ten sposób, rzadko notują spektakularne odbicie. Zwłaszcza gdy od pierwszych dni ciągnie się za nimi łatka rozczarowania.
Jest jeden czynnik, o którym warto wspomnieć uczciwie. W części Stanów Zjednoczonych weekend otwarcia przypadł na bardzo złe warunki pogodowe – zamiecie śnieżne i śnieżyce skutecznie ograniczyły ruch w kinach i uderzyły w wyniki wielu tytułów.
Tyle że nawet biorąc to pod uwagę, wynik „Return to Silent Hill” wygląda po prostu słabo. Inne filmy też ucierpiały, ale nie aż tak. Tutaj mówimy raczej o połączeniu złej prasy, słabego zainteresowania i marki, która najwyraźniej przestała być wystarczającą zachętą.
Historia tego debiutu to kolejny dowód na to, że nawet głośna nazwa nie gwarantuje już sukcesu. Widzowie coraz częściej sprawdzają opinie, reagują na pierwsze recenzje i nie mają problemu z odpuszczeniem seansu, jeśli czują, że czeka ich rozczarowanie.
„Return to Silent Hill” miał być wielkim powrotem do świata, który kiedyś naprawdę działał na wyobraźnię. Na razie wszystko wskazuje na to, że zamiast triumfalnego comebacku dostaliśmy jeden z najbardziej nieudanych startów w historii tej filmowej serii. I raczej niewiele zapowiada, żeby ten koszmar miał się szybko skończyć.
Źródło: Boxofficepro
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Calman Ready trafia na platformę MediaTek Pentonic 800. Więcej telewizorów zyska dokładniejszą i prostszą automatyczną…
Oto najciekawsze i najlepsze filmy dostępne na Netflix. Wybraliśmy 45 tytułów, którym zdecydowanie warto dać…
Genialna promocja na telewizor Samsung OLED z HDMI 2.1, 120 Hz, VRR i ALLM. To…
Ayaneo szykuje nowy handheld inspirowany kultowym Game Boy Advance. Urządzenie trafi na rynek jako Konkr…
Lenovo pokazało monitor, który może zainteresować osoby szukające ostrego obrazu bez wydawania fortuny. ThinkVision E24q-30…
Nintendo Switch 2 może otrzymać funkcję, którą producent wcześniej zapowiedział, a następnie określił jako błędną…