Powroty kultowych marek w streamingu różnie się kończy. Disney najwyraźniej trafił w moment, ton i format, który zadziałał lepiej, niż wielu się spodziewało. Nowa odłosna „Muppet Show” wjechała na Disney+ i do klasycznej telewizji jednocześnie.
Disney nie ma w zwyczaju chwalić się danymi bez powodu, dlatego informacja o 7,58 mln widzów w ciągu pierwszych ośmiu dni powinna zapalić lampkę nie tylko fanom Muppetów, ale też wszystkim, którzy śledzą kondycję platform streamingowych. Co istotne, ten wynik nie dotyczy wyłącznie Disney+, lecz jest liczony multiplatformowo – razem z emisją w ABC, co pokazuje, że połączenie streamingu z klasyczną telewizją nadal potrafi wygenerować realny zasięg.
Jeszcze ciekawszy jest kontekst jakościowy. „Muppet Show” zebrał 98% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, co w świecie rebootów i nostalgicznych powrotów jest wynikiem niemal podejrzanie dobrym. W czasach, gdy kolejne reaktywacje znanych marek kończą się zarzutami ze strony fanów, Disneyowi udało się dostarczyć format, który spełnił ich oczekiwania.
Kluczowe było tu osadzenie akcji w klasycznym Muppet Theater i powrót do znanego, rozrywkowego formatu, zamiast próby jego unowocześniania na siłę.
Disney testuje grunt pod coś większego, ale jeszcze niczego nie obiecuje
W branży streamingowej takie specjalne produkcje rzadko powstają wyłącznie „dla fanów”, dlatego od początku pojawiają się informacje, że produkcja została stworzona jako pilot pod pełnoprawny powrót serialu. I to właśnie słowo „może” jest tu kluczowe. Disney na razie nie ogłasza nowego sezonu, ale reakcja widzów i krytyków daje bardzo mocny argument, by temat realnie rozważyć.
Dodatkowym paliwem są nazwiska. Gościnne występy Sabriny Carpenter, Mayi Rudolph i Setha Rogena, przy czym Rogen i Carpenter pełnią również rolę producentów wykonawczych, jasno pokazują, że projekt nie był traktowany jako jednorazowy eksperyment.
Nowy kanał TVP wystartował! Sprawdź, co w ramówce
Równie ważny jest udział Dave’a Goelza, który od ponad 50 lat współtworzy Muppety i odpowiadał m.in. za postacie Gonzo czy Dr. Bunsena Honeydewa. W czasach, gdy wiele marek traci autentyczność przy pierwszym większym reboocie, obecność oryginalnej ekipy działa jak certyfikat jakości i sygnał, że Disney nie traktuje tej produkcji wyłącznie jako kolejnej pozycji w katalogu.
Disney coraz ostrożniej podchodzi do nowych IP i coraz częściej sięga po sprawdzone marki, testując je w mniejszej skali, zanim podejmie decyzję o większych inwestycjach. Jeśli „Muppet Show” rzeczywiście doczeka się pełnego powrotu, będzie to kolejny dowód, że w erze streamingu proste, rozrywkowe formaty z historią nadal mają ogromną wartość, o ile ktoś potrafi je dobrze odczytać.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Szkoda tylko że w wielu przypadkach swoich premier filmowych leca w kulki z barkiem lektora czy dubbingu, gdzie wcześniej na VOD był. Szczerze mam dość Disneya i ich nacigactwa.