„Superman” Jamesa Gunna pojawił się na Netflix bez większego rozgłosu. Jeśli ominąłeś kino i seans na HBO Max, masz kolejny sposób, żeby nadrobić ten film.
Netflix lubi zapowiadać nowości z wyprzedzeniem, ale czasem ciekawszy tytuł wpada do katalogu po cichu. Tak jest z nowym „Supermanem”, który wcześniej trafił na HBO Max, a teraz znalazł się również w ofercie konkurencyjnej platformy. Dla abonentów to całkiem przyjemny dodatek do wieczornego przeglądania biblioteki.
- Co oglądać w Netflix? Oto najlepsze nowe filmy i seriale
- Najtańsze telewizory OLED na wrzesień 2026. Który kupić?
Superman na Netflix. Nowy początek dla DC
Za scenariusz i reżyserię odpowiada James Gunn, a film otwiera nowy rozdział kinowego uniwersum DC. To restart przygód Człowieka ze Stali, więc jeśli pogubiłeś się w poprzednich produkcjach i kolejnych zmianach planów studia, tutaj możesz zacząć od nowa. Peleryna została, otoczenie trochę się zmieniło.
Tym razem Superman zostaje uwikłany w konflikty w Stanach Zjednoczonych i poza ich granicami. Jego interwencje budzą wątpliwości, a wizerunek bohatera zaczyna się chwiać. Sytuację wykorzystuje Lex Luthor, który widzi szansę, by pozbyć się niewygodnego przeciwnika. Jak widać, nawet ratowanie świata nie gwarantuje dobrej prasy.
Ważną rolę odgrywa również Lois Lane, próbująca dotrzeć do prawdy. Na ekranie pojawia się też Krypto, czyli czworonożny kompan Supermana. To właśnie on jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tej odsłony. Człowiek przychodzi na superbohaterskie widowisko, a potem może się okazać, że najbardziej zapamiętał psa.
Ponad 618 mln dolarów i dobre przyjęcie widzów
„Superman” był dla Warner Bros. dużą inwestycją: budżet produkcji wyniósł około 225 mln dolarów, a światowe wpływy z kin sięgnęły 618,7 mln dolarów. Przy takim projekcie stawką była zresztą nie tylko sprzedaż biletów. Film miał także zachęcić publiczność do kolejnego otwarcia uniwersum DC.
Odbiór daje powody do zadowolenia. Przytoczone oceny wskazują na 83% pozytywnych recenzji krytyków i 90% pozytywnych ocen widzów. Oczywiście procenty nie wybiorą za Ciebie filmu na wieczór, ale jeśli miałeś obawy przed kolejnym restartem znanej historii, te wyniki mogą przekonać Cię do seansu.
Obecność filmu na Netflix ułatwia sprawę osobom, które mają już abonament tej platformy, a wcześniej nie obejrzały „Supermana”. Można wreszcie sprawdzić, jak Gunn poradził sobie z jednym z najsłynniejszych bohaterów komiksowych. Albo wrócić na drugi seans — choćby dla Krypto.
Źródło: Netflix
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz