Jeśli 2025 był rokiem solidnym, to 2026 zapowiada się jak prawdziwy serialowy nokaut. Finały głośnych tytułów, długo wyczekiwane powroty i kilka premier, które od razu celują wysoko. To będzie rok zamykania ważnych historii i jednocześnie otwierania nowych światów.
Spis treści
Za nami mocny rok, obfitujący w dobre, serialowe premiery, co widać choćby w TOP-10 najlepszych seriali z 2025 roku wg RTVmaniak.pl. Jeszcze ciekawiej zapowiada się jednak 2026, który przyniesie przynajmniej kilka murowanych hitów.
Platformy VOD planują w 2026 r. zrobić dużo hałasu. Amazon domyka „The Boys”, HBO rozbudowuje Westeros, Marvel i DC próbują odzyskać serialowy prestiż, a hity autorskie – jak „The Bear” – sprawdzają, jak długo da się utrzymać najwyższy poziom bez wypalenia. Oto 10 seriali, na które naprawdę warto czekać.
The Boys – finał
To koniec jednej z najbardziej bezczelnych i politycznie niepoprawnych serii ostatnich lat. „The Boys” od początku było satyrą na superbohaterów, ale z sezonu na sezon coraz mocniej skręcało w stronę brutalnego komentarza o władzy, populizmie i medialnej manipulacji.
Finał zapowiada się jak jazda bez trzymanki: bez taryfy ulgowej, bez cofania ciosów. Czekam, bo to serial, który zawsze dowoził i nie bał się przekraczać granic.
Niezwyciężony – sezon 4
Animacja, która bije na głowę większość aktorskich superprodukcji. „Niezwyciężony” to opowieść o dorastaniu, odpowiedzialności i cenie supermocy, ale podana w formie, która potrafi zmiażdżyć emocjonalnie. Sezon 4 powinien wejść w najmocniejsze wątki z komiksu – mroczniejsze, bardziej brutalne i bardziej osobiste.
Czekam, bo to jedna z najuczciwszych historii o bohaterstwie ostatnich lat.
Margo jest spłukana
Najmniejszy tytuł na tej liście, ale jeden z najbardziej intrygujących. Historia kobiety, która z dnia na dzień wypada z finansowego „bezpiecznika”, brzmi jak coś bardzo na czasie. Bez blasku, bez moralizowania, za to z dużą dozą społecznej obserwacji.
Czekam, bo seriale o pieniądzach – a raczej o ich braku – potrafią dziś powiedzieć o świecie więcej niż niejeden thriller.
Nocny recepcjonista – sezon 2
Powrót po latach, który budzi naturalną ostrożność, ale też ogromną ciekawość. Pierwszy sezon był gęstym, eleganckim thrillerem szpiegowskim z wyraźnym komentarzem politycznym. Jeśli sezon drugi utrzyma ten ton i nie zamieni się w generyczną sensację, może być jednym z najmocniejszych seriali roku.
Czekam, bo Le Carré w wersji serialowej wciąż ma ogromny potencjał.
Władca much
Kolejna próba zmierzenia się z klasyką, która nigdy nie traci aktualności – tym razem od BBC. Grupa dzieci, władza bez kontroli, brutalna logika plemienia – to materiał, który dziś brzmi wręcz niepokojąco współcześnie. Wszystko zależy od tonu i odwagi twórców.
Czekam, bo jeśli ten serial nie złagodzi przesłania Goldinga, może naprawdę zaboleć.
Rycerz Siedmiu Królestw
Najbardziej „kameralny” powrót do świata „Gry o tron”. Zamiast smoków i wielkiej polityki – droga, honor i relacja dwóch bohaterów. To Westeros widziane z poziomu błota i kurzu, a nie sal tronowych.
Czekam, bo właśnie taki reset skali może tej franczyzie wyjść na dobre.
Wonder Man
Marvel w wersji bardziej metafilozoficznej niż superbohaterskiej bijatyki. Aktor, Hollywood, supermoce i pytanie o to, kim jesteś, gdy kamera gaśnie. To może być albo świeże, albo kompletnie nietrafione – i właśnie dlatego budzi ciekawość.
Czekam, bo MCU potrzebuje seriali, które próbują czegoś innego niż standardowy schemat.
Spider-Noir
Styl, mrok i alternatywna wersja jednego z najbardziej znanych bohaterów popkultury. Spider-Man osadzony w realiach noir to pomysł, który aż prosi się o dopracowaną atmosferę i powolną narrację.
Czekam, bo to szansa na superbohaterski serial, który bardziej przypomina kryminał niż komiksową rozpierduchę. No i Nicolas Cage w roli głównej!
Latarnie
„Latarnie” to zapowiadany przez DC serial, który zamiast klasycznej superbohaterskiej akcji ma iść w stronę kryminału science fiction. Dwóch członków Korpusu Zielonych Latarni prowadzi śledztwo na Ziemi, a punkt ciężkości ma leżeć w atmosferze zagadki, relacjach między bohaterami i stopniowym odkrywaniu, że „lokalna sprawa” jest częścią czegoś znacznie większego.
Czekam na ten tytuł, bo jeśli DC rzeczywiście utrzyma obiecany ton „Latarnie” mogą być jednym z najbardziej nieoczywistych i dojrzałych seriali superbohaterskich ostatnich lat.
The Bear – sezon 5
Serial, który z dramatu o restauracji wyrósł na jedno z najcelniejszych studiów stresu, ambicji i relacji międzyludzkich. Pytanie nie brzmi „czy będzie dobry”, tylko „jak bardzo twórcy jeszcze nas docisną”. Sezon 5 to test, czy da się tę historię prowadzić dalej bez utraty intensywności.
Czekam, bo „The Bear” wciąż potrafi mówić o emocjach lepiej niż większość dramatów.
To również warto przeczytać!
Zachęcam do zerknięcia na wpis o tym, dlaczego nagle całe Hollywood robi się małe i polecam lekturę felietonu, w którym szukam odpowiedzi na pytanie, czy naprawdę chcemy tylko rebootów.
Więcej moich wpisów znajdziesz w sekcji maniaKalnych felietonów o filmach i serialach.
Jeśli natomiast chcesz wiedzieć, czego zdecydowanie nie polecam, zerknij na:
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.


















Dodaj komentarz