Brytyjski rynek medialny wchodzi w nową erę regulacji. Rząd w Londynie zdecydował, że najwięksi gracze streamingu – tacy jak Netflix, Prime Video czy Disney+ – znajdą się pod ściślejszym nadzorem państwowego regulatora – Ofcom.
To efekt nowej warstwy przepisów wprowadzanych w ramach Media Act 2024. W praktyce oznacza to jedno: streaming przestaje być regulacyjną „szarą strefą” i zaczyna być traktowany na równi z klasycznymi nadawcami.
Nowe zasady dla platform VOD
Nowe zasady obejmą platformy wideo na żądanie, które mają w Wielkiej Brytanii ponad 500 tysięcy użytkowników. Otrzymają one status usług „Tier 1” i będą musiały stosować się do specjalnego kodeksu standardów – zbliżonego do zasad, które od lat obowiązują takich nadawców jak BBC czy ITV.
- W grze są m.in. wymogi dotyczące rzetelności i bezstronności materiałów.
- Regulator zyska prawo do przyjmowania skarg widzów.
- W przypadku naruszeń możliwe będą formalne postępowania i sankcje
To wyraźny sygnał, że streaming przestał być dodatkiem do telewizji – stał się jej równorzędnym, a dla wielu już dominującym konkurentem.
Zmiana nie bierze się znikąd. Dane brytyjskiej organizacji Barb pokazują, że udział tradycyjnej telewizji w oglądalności spadł z 60 proc. w 2022 roku do 45 proc. w 2025 roku. Jedna trzecia widzów włącza dziś telewizor po to, by od razu przejść do platform streamingowych lub YouTube. Tyle samo wybiera klasycznych nadawców. Reszta rozkłada się na inne źródła.
Rząd chce wyrównać szanse
Rząd podkreśla, że chodzi o „wyrównanie zasad gry” i wzmocnienie ochrony odbiorców. Sekretarz kultury Lisa Nandy wskazuje, że sposób konsumowania treści zmienił się fundamentalnie, zwłaszcza wśród młodszych widzów, którzy często omijają tradycyjną telewizję całkowicie.
Co istotne, nowe regulacje nie obejmą platform udostępniających treści użytkowników, takich jak YouTube. Te podlegają już przepisom Online Safety Act 2023. Branża stanie teraz przed publicznymi konsultacjami dotyczącymi szczegółów nowego kodeksu.
To moment przełomowy dla brytyjskiego rynku mediów. Streaming dorósł – a wraz z nim dorosły oczekiwania regulatorów. Pytanie, które dziś zadaje sobie branża, brzmi nie „czy”, lecz „jak daleko” sięgnie państwowa kontrola w świecie, który do tej pory kojarzył się z większą swobodą niż klasyczna ramówka.
Źródło: variety.com
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz