Mimo popularności platform streamingowych, Polacy nadal chętnie chodzą do kina. Najnowsze dane GUS pokazują, że magia dużego ekranu wciąż przyciąga tłumy!
Główny Urząd Statystyczny opublikował najnowszy raport dotyczący polskiej kinematografii w 2025 roku. Wynika z niego, że rynek kinowy w naszym kraju trzyma się całkiem stabilnie. Pod koniec ubiegłego roku w Polsce działały 534 kina stałe, dysponujące łącznie 1,5 tysiąca sal i ponad 285 tysiącami miejsc na widowni.
Choć wygoda domowej kanapy i serwisów VOD bywa kusząca, liczby mówią same za siebie. W minionym roku wyemitowano 2,2 miliona seansów, które przyciągnęły przed wielkie ekrany imponującą liczbę 49,7 miliona widzów. Oznacza to delikatny wzrost frekwencji o 0,3% w porównaniu do roku 2024.
Mazowsze stolicą polskiego kina
Raport GUS obnaża również ciekawe różnice regionalne. Zdecydowanym liderem na kinowej mapie Polski pozostaje województwo mazowieckie. To właśnie tam funkcjonuje najwięcej, bo aż 85 kin stałych. Mieszkańcy Mazowsza wygenerowali niemal jedną piątą całkowitej frekwencji w kraju, kupując 9,5 miliona biletów na blisko 400 tysięcy seansów.
Na przeciwległym biegunie znalazły się województwa podlaskie (z zaledwie 11 kinami) oraz opolskie, gdzie filmy na wielkim ekranie obejrzało „jedynie” 800 tysięcy widzów. Co ciekawe, to w województwie kujawsko-pomorskim odnotowano najwyższą średnią liczbę widzów przypadającą na jedno kino (ponad 118 tysięcy osób).
Multipleksy dalej dominują
Zdecydowaną większość kinomanów przyciągają potężne sieciówki. Multipleksy (kina posiadające 8 lub więcej sal), choć stanowią zaledwie 59 obiektów w kraju, zgromadziły aż 48,2% ogólnej liczby widzów i odpowiadały za prawie połowę wszystkich wyemitowanych seansów.
Warto również odnotować świetne wieści dla polskiej branży filmowej. W 2025 roku rodzimi twórcy wyprodukowali 302 filmy, co przekłada się na wzrost aż o 15,3% względem poprzedniego roku. Znacząco, bo aż o ponad 30%, skoczyła produkcja filmów pełnometrażowych, co daje nadzieję na silną reprezentację polskiego kina w nadchodzących miesiącach.
Nie ma to jak seans w kinie
Patrząc na te statystyki, uśmiecham się pod nosem. Od lat słyszymy, że Netflix, HBO i Disney „zabiją” tradycyjne kina. Nic z tych rzeczy! Magia ciemnej sali, zapach popcornu i dudniący bas wciąż stanowią unikalne doświadczenie, którego nie podrobimy w salonie.
Co prawda sam łapię się na tym, że rzadziej chodzę na średniaki, woląc poczekać na streaming, ale na wielkie blockbustery wciąż biegnę w dniu premiery. Cieszy też fakt, że w Polsce kręci się coraz więcej filmów. Oby tylko szło to w parze z jakością, bo polski widz staje się coraz bardziej wymagający!
Źródło: GUS
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz